piątek, 26 października 2012

O samochodzie...
Ford Mondeo 1.8 TD.
Osiemnastoletnie kombi, słaby ale bezawaryjny silnik, ogromny bagażnik (po złożeniu siedzeń wygodne, przetestowane łóżko), wygodne miejsca siedzące, totalnie czarne wykończenie (plastiki, tapicerka, dywaniki). Niby stary gruchot, dziurawy, zardzewiały i poobijany.
Mimo to rewelacyjne auto. Właściwie to jest mój prywatny samochód. Jeżdżę nim od nieco ponad dwóch lat, zrobiłem nim prawie 100000 km. Bez poważnej awarii!
Obecnie na rynku wtórnym można go nabyć za kwotę od 500 do 3000złotych. Silnik 1.8 turbo diesel to dość leciwa konstrukcja Forda. 88 KM nie jest oszałamiającym wynikiem, szczególnie dla auta ważącego blisko 1400 kg. Słabe przyspieszenie do setki, średnia elastyczność i niewysoka prędkość maksymalna to cena za śmieszne spalanie. 5,5 l/100km w trasie przy normalnej jeździe to świetny wynik, rekord spalania minimalnego to 4,6 l/100km (nie przekraczając 100km/h). Szybkiej jeździe nie sprzyja kanapowe wręcz zawieszenie. Szybko przejechany łuk powoduje niesamowite wychylenie samochodu, ale mimo wszystko nie traci on stabilności. Z nierównościami w drodze też radzi sobie całkiem nieźle.
Auto doskonale nadaje się na długie trasy. Wygodne siedzenia nie męczą podczas jazdy a zaletą jest jeszcze to,  że można znaleźć doskonałą pozycje za kółkiem. Pasażerowie nie mają powodów do narzekań (mi się nikt nie skarżył, a naprawdę dużo ludzi wożę na różnych trasach). Wygodnie jest podróżować jednak w czwórkę a nie kompletem pasażerów ze względu na szerokość tylnej kanapy oraz wygodny podłokietnik:). Miejsca na głowę jest wystarczająco dużo (mieści się tam gitarzysta mojego zespołu mający chyba 190 cm wzrostu), a przestrzeni na nogi jest w sam raz. Z przodu, z powodu szyberdachu, miejsca nad głową jest nieco mniej niż z tyłu, ale nadal jest w miarę wygodnie.
Dlaczego właściwe tak chwalę ten samochód? Świetnie się sprawdza jako auto dla grupy budowlańców jak i dla grupy rockmanów. W żadnej trasie (czy 100 km czy 2000) nigdy nie sprawił kłopotu, nie zatrzymał się, zawsze zapalał po postoju i jechał dalej. Nie zawiódł w zimowej wyprawie do Serbii, na każdą próbę zespołu dojeżdża z bagażnikiem sprzętu i 4 osobami na pokładzie, do pracy na budowę taszczy bagażnik narzędzi i ekipę. Zima czy lato zawsze gotowy do drogi. Po przejechaniu nim 100000 km myślę, że jak na osiemnastolatka jest w porządku. A nawet jak coś nawali albo po prostu zużyje to części są dostępne od ręki za grosze. Polecam ten samochód każdemu szukającemu taniego środka transportu, czy to gitar czy narzędzi czy zwłok (warto wtedy przyciemnić szyby;)).
Nie napisałem nic o stylistyce. Hmm, w sumie na pierwszy rzut oka auto jest nijakie, trochę podobne do japończyków z tamtego okresu. Zaokrąglone nadwozie, płaskie reflektory z przodu, duże szyby. Wielki tył to cena za niesamowitą funkcjonalność i przestrzeń w środku. Płaski przód i mocno pochylona szyba czołowa robią średnie wrażenie. Mi jednak to nie przeszkadza, a wręcz podoba. Samochód nieco przypomina bryła starsze, amerykańskie samochody w stylu Forda Crown Victoria. Duży, funkcjonalny, nierzucający się w oczy. Przynajmniej go nie zwiną spod salki prób późną nocą;).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz