O samochodzie...
Skoda Favorit.
Mój pierwszy samochód. Dla mnie i wielu moich znajomych samochód legenda. Nie tylko uczyłem się nim jeździć, uczyłem nim jeździć innych (nie do końca legalnie). Pierwsze trasy, wypady na koncerty, rozwożenie po imprezach ziomków, zimowe drifty na ręcznym (pierwszy rów) i wiele innych, dziwnych rzeczy. Na początku nie spodziewałem się po samochodzie za 700 złotych, że będzie tak długo i bezawaryjnie (;-)!!) służył, a jednak. Kupiłem go w pięknym, zielono- szarym kolorze ale miał poważną wadę: dziurę w błotniku wielkości łokcia. nie dało się tego naprawić tanim kosztem, więc znalazłem na szrocie taki sam błotnik tylko bordowy, tym samym samochód nabrał charakteru. Wnętrze wydawało się zadbane dopóki nie najechałem na pierwszy przejazd kolejowy. Lampka oświetlająca wnętrze stwierdziła, że nie pasuje jej miejsce spoczynku, więc wypadła i zawisła na druciku zostawiając za sobą dziurę w podsufitce. Oprócz niej buntował się schowek a właściwie jego zamek, który za pomocą któregoś z pasażerów zniknął. Dzięki temu na każdej nierówności pokrywka wesoło się otwierała. Nie tylko wnętrze sprawiało niespodzianki. Różnie działająca instalacja gazowa lubiła strzelać i wypuszczać gaz w najmniej spodziewanych momentach. Raz zapalił się silnik, a do tego kable wysokiego napięcia pogryzione przez szkodniki próbowały mnie zabić. Mimo tych incydentów kochałem ten samochód. Wnętrze okazało się na tyle pojemne, że bezproblemowo zawiozłem zespół metalowy mojego przyjaciela na ich pierwszy i ostatni koncert. Wypady nad jeziora ze znajomymi też dzielnie znosiła. Niestety po roku musiałem się z nią rozstać. Dziadek od którego kupiłem ten wehikuł mój roczny przebieg robił lat 10. Wspomnienia czas skończyć. Skoda Favorit to nie jest zły samochód. Nie jest ideałem i ma kilka wad, posiada jednak wiele zalet. Kanciasta sylwetka mieści przestronne wnętrze (jak na wielkość nadwozia) i bagażnik do którego wchodzą 3 gitary w pokrowcach, wzmacniacz, werbel, kilka talerzy i statywów i skrzynka piwa. Silnik nie jest demonem prędkości ani też smokiem spalającym niezliczone ilości paliwa czy gazu. Awaryjność jest umiarkowana a części dostępne prawie za darmo. Zastrzeżenia można mieć do zawieszenia. Przy prędkościach miejskich jest ok. ale szybkie wchodzenie w zakręt nie jest dobrym pomysłem. Wnętrze... ma ładny kolor (lubię brąz). Deska rozdzielcza projektowana była tylko linijką. Wyposażenie nie rozpieszcza. Właściwie nie ma żadnego. Szyby na korbki, popielniczka, nadmuch, zegarek (analogowy jak w dzisiejszych autach klasy premium:-)). Można było dokupić wspomaganie, elektryczne szyby, zapalniczkę i inne bzdury bez których dzisiaj nie wyobrażamy sobie auta. Mi jednak nie było to dane. Podsumowując uważam, że jest to tanie auto dla kogoś potrzebującego środka transportu za minimalne pieniądze. Auto nadaje się jako pierwszy samochód dla młodego kierowcy. Uczy pokory, nie pozwala na popisywanie się ale pomaga w doskonaleniu jazdy. Prosta konstrukcja pozwala na wykonaniu wielu napraw samemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz