poniedziałek, 21 stycznia 2013

O samochodzie...
Fiat Panda.
Mały samochód włoskiej firmy okazał się całkiem pojemnym pojazdem. Okazja do wypróbowania możliwości tego auta nadarzyła się w lecie. Nie była to krótka przejażdżka po okolicy tylko wycieczka w cztery osoby do celu oddalonego o ponad 100 km i powrót do domu. Oprócz miejsca w kabinie pasażerskiej, Panda musiała jeszcze zaprezentować możliwości bagażnika. Bas w twardym futerale, dwie gitary elektryczne, werbel i akcesoria bębniarza udało się spakować ale półka nad bagażnikiem musiała zostać w domu. Pasażerowie nie narzekali na brak miejsca na tylnej kanapie. Wysokość nad głową i miejsce na kolana zadowoliły 190 centymetrowego gitarzystę i nieco mniejszego bębniarza. Mieli szczęście, że z przodu jechałem ja (170 cm) i podobnej wielkości kolega. Fotele były przysunięte nieco do przodu, więc i miejsce zostało. Na szerokość było dość dobrze, ale z trzecią osobą byłaby duża szansa na ciasnotę. Z przodu nie było powodu do narzekań. Szybko znalazłem odpowiednie ustawienie fotela. Wysokie siedzisko nie pozwala na sportową pozycję, za to mamy doskonałą widoczność zza kierownicy. Kolorowa tapicerka (w moim modelu) pozwala na odzyskanie uśmiechu po zobaczeniu posępnego kokpitu. Kierownica zrobiona z miękkiego tworzywa nie ślizga się w spoconych od upału dłoniach. Na szczęście, bo w tym egzemplarzu nie było wspomagania kierownicy. Szare i twarde plastiki nie są atutem wozu, ale nie mają tendencji do wydawania z siebie dziwnych dźwięków gdy są rozgrzane. Dla mnie wielkim plusem jest doskonałe umieszczony lewarek zmiany biegów. Środek można pochwalić jeszcze za dobrą ilość schowków i uchwyt na napoje. Bagażnik nie jest ogromny ale wystarczający jak na wymiary samochodu, dodatkowo można go powiększyć przez złożenie tylnej kanapy. Wygląd auta z zewnątrz nie jest porywający, jak na włochów. Plusem były dostępne kolory karoserii. Ja miałem kanarkowo żółty, pasujący do bardzo słonecznej pogody podczas tamtego wypadu. Niewielkie wymiary pomagają przy parkowaniu w zatłoczonym mieście oraz przy manewrowaniu na ciasnych uliczkach. Problemem okazały się światła mijania niezbyt dobrze oświetlające drogę w nocy. Teraz czas na największą bolączkę samochodu. Silnik. Co prawda nie pali dużo (7l gazu na 100 km) ale 54 konie mechaniczne przy komplecie pasażerów to stanowczo za mało. Jeździłem nim nieco później sam i mimo, że nie jest to ciężka maszyna to brak mocy nadal jest wyczuwalny. Na plus przemawia niskie spalanie i na ,,trasie" i w mieście, prostota konstrukcji, dostępność i cena części i stosunkowo niewielka awaryjność. Co mogę o nim powiedzieć na koniec? Nigdy nie byłem przekonany do tego samochodu, jednak po wypróbowaniu jego możliwości muszę powiedzieć, że nie jest to samochód, który bym odradzał. Wręcz przeciwnie. Dobry na niewielkie wycieczki w gronie znajomych lub rodziny. Bez problemu zmieścimy w nim większe zakupy. Łatwo go zaparkujemy przy zatłoczonym hipermarkecie i nie stracimy majątku na paliwo chcąc wyjechać samemu w trasę. zdjęcie: fiat.resmoto.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz